wtorek, 9 września 2014

Piękne sny nie trwają wiecznie...



Piszę Ci że nic się nie dzieje, ale to nie nie prawda. Dzieje się.. i to aż zbyt dużo. Wakacje minęły błyskawicznie, jak jeden dzień, dosłownie. Istny rollercoaster! Jeszcze bardziej spontaniczne, ale nie zawsze beztroskie. To był również czas prób, niektóre zakończone niepowodzeniem. Wakacje się co prawda skończyły, ale to co się podczas nich działo wciąż jest ze mną. Nigdzie w zasadzie nie pojechałam, mam na myśli obóz czy wyjazd rodzinny, a to nowość bo co roku gdzieś jadę, ale nie żałuję, wolałam zostać w domu, za dużo by mnie ominęło jakbym pojechała. Są sprawy ważne i ważniejsze. Co robiłam? Podczas tych dwóch króciutkich miesięcy zdążyłam być trzy razy chora, na szczęście nie długo to trwało bo szybko potrafiłam się wykurować. Wtedy czytałam książki. Prócz tego.. dwa razy spałam pod namiotami, spałam u koleżanek albo one u mnie, chodziłam na ogniska, 18-nastki, urodziny, opiekowałam się dziećmi, byłam z przyjaciółką dwa dni w górach u mojego wujka, jednego dnia pomagałam siostrze w pracy czyt. nagrywałam filmiki podczas sesji, w kinie, na kręglach, na Rokitkach, zakupach, zdjęciach.. Zresztą. Macie tu kilka zdjęć. :) 




 Dziękuję Wam dziewczyny za cudownie spędzony z Wami wszystkimi dzień! Jeden z najlepszych w te wakacje jak nie najlepszy! Kocham Was! Świetnie że udało nam się spotkać razem! <3


sobota, 19 lipca 2014

"I was looking for a reason to stay alive somewhere on the way i found 5"

Cześć wam! Jak zwykle to ja zalegam z postem, taka moja natura, no cóż. Wakacje trwają już piękne 19 dni, pogoda dopisuje, nie sądzicie? Przez ten czas nic szczególnego nie robiłam, rowery, rolki, zafarbowałam włosy, zjadłam paczkę Skittels, obejrzałam kilka horrorów. Generalny odpoczynek, dopiero niedawno wyjechałam do Lubina do rodziny, za sprawą szukania spokoju, czegoś nowego i spędzenia czasu z nieco innymi ludźmi. Odwiedziliśmy chyba każdy możliwy plac zabaw i park, obeszliśmy pół Lubina rozmawiając i śmiejąc się, to było świetne. Wczoraj wróciłam do domu, ponieważ jest organizowany grill rodzinny i nie mogło mnie tu nie być. Planuję jeszcze odwiedzić Lubin i jego mieszkańców, oby jak najszybciej! Szkoda że nie mam żadnych zdjęć z owego pobytu, było by się z czego pośmiać :)
No nic, czas leci, dużo się dzieje mam nadzieję że wy równie dobrze bawicie się na tegorocznych wakacjach!
Z tych smutniejszych wieści, to co raz częściej mam do podejmowania co raz cięższe decyzje, trzymajcie za mnie kciuki i bądźcie dobrej myśli, na pewno mi to pomoże!

 Całą resztę wolnego czasu poświęciłam tej Blondi i rodzinie. Dużo zdjęć śmiechu zabawy, upadków na pupę na rolkach bo bez tego by się nie obeszło, słuchaniu 1D całymi dniami, na wyjazdach niekoniecznie powrotach, siedzeniu na każdej ławce w każdym parku, uśmiechaniu się do innych ludzi, przechodzeniu przez pasy, kupowaniu, dawaniu i wydawaniu, zapuszczaniu paznokci, potykaniu się, tuleniu grupowym i nie, kręceniu na karuzeli, huśtaniu, spaniu raz do 13 raz do 8, snuciu planów, realizowaniu ich, WSZYSTKO POLEGAŁO NA DOBREJ ZABAWIE! no bo jakie powinny być wakacje? :>




piątek, 6 czerwca 2014

Śmiech to wcale niezły początek przyjaźni, a najczęściej jest też najlepszym jej zakończeniem.

Faul & Wad Ad vs Pnau - Changes



     Czas przerwać tę ciszę! Nikt nic nie dodaje.. w sumie teraz moja kolej, więc ja powinnam to zrobić. I robię ;d Nie było mnie tu od ferii, a są już prawie wakacje. Co się działo? Dużo. Nawet bardzo. Zbyt tego wiele żeby chociaż wspomnieć o wszystkim, nie mówiąc już o opisywaniu czegokolwiek. Zwłaszcza w moim przypadku, kiedy ja pisać mogę dzień i noc :p To dlatego, że zwracam uwagę na szczegóły. Może to dobrze, ale kiedy nie ma się czasu na pisanie niewiadomo ile, to już trochę gorzej. haha, ostatnio nawet pewien nauczyciel sprawdzając mój sprawdzian powiedział, że zamiast pisać konkretnie i na temat, to ja się skupiam na pierdołach xd Przez to pomijam rzeczy, które są istotne i które pewnie wiem, na rzecz jakichś ,,pierdół''. No cóż, od tej pory mam wszystkie kartkówki i sprawdziany pisać od myślników ;p A co oprócz tego się u mnie dzieje? Po kolei...
     Dziś był konkurs u nas w szkole. Z okazji 10-lecia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Technikum na gimnazjum, dwie drżyny, po pięć osób w każdej. Nasz skład to Pati, Malina, Kasia, Darek i ja. Zostaliśmy wybrani, ponieważ najlepiej napisaliśmy test ze znajomości Unii, wcześniej przeprowadzony przez panią z WOSu. Nie byliśmy pewni jaki będzie wynik, ale z dumą mogę powiedzieć, że wygraliśmy! :D Różnica punktów była niewielka, ale po prostu zdobyliśmy ich więcej. Mimo że mieliśmy w niektórych konkurencjach o wiele trudniej. Tak czy inaczej, przyszłam do domu z nagrodą. Liczyłam raczej na jakieś słodycze, ale MP3 też cieszy. I nie tuczy :D
     Przedmioty już pozaliczane i można powiedzieć, że wszystko mam już z głowy. Miałam dwa zagrożenia, ale wynikały one tylko z braku jakichkolwiek ocen. Bo albo mnie nie było, albo miałam koło ratunkowe, albo jeszcze coś... Dlatego też przed wywiadówką moja wychowawczyni automatycznie wpisywała zagrożenia tam, gdzie było pusto. Nauczyciele od tych przedmiotów sami byli bardzo zaskoczeni, kiedy okazało się, że jestem u nich zagrożona. Gdybym im nie powiedziała, toby się nie dowiedzieli xd Ale udało mi się zdobyć oceny i teraz grożą mi jedynie piątki na koniec. Choć nie mogę powiedzieć, że nauka na ten rok szkolny dobiegła końca, bo jeszcze czeka nas przyszły piątek i dwie kartkówki - matematyka i biologia. Damy raadę :d
     W poniedziałek jedziemy na wycieczkę. No, może z punktu widzenia nauczycieli nie do końca jest to wycieczka, bo jedziemy na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu; ale z naszego - uczniów, jak najbardziej jest to wycieczka :D Bywaliśmy już na takich wycieczkach, ale były one jednodniowe. Tym razem spędzimy tam trzy dni! Codziennie będziemy rano wstawać i chodzić na zajęcia, żeby się uczyć, ale po południu będzie przecież czas wolny ;d Jedzie nas tylko dwanaścioro, bo i miejsc jest tylko dwanaście. Z klasy trzeciej weterynaryjnej dwie osoby i z naszej dziesięć. Ale tylko weterynarze oczywiście. Rolnicy, stety i niestety, zostają w szkole. Klasę mamy fajną, więc na pewno nie będzie nudno, a jak wrócę, to może zdam relację, jeśli będę mieć ochotę ; ) Nasza wspólna wycieczka, to jest całej naszej klasy RW, miała być na jesień. Ale nie będzie, bo rolnicy na swoich miesięcznych praktykach w Niemczech tak narozrabiali, że rodzice stanowczo zabronili im gdzieś jechać. Myślę, że do tej decyzji przyczyniło się też ich codzienne zachowanie w szkole. A my mielibyśmy jechać sami? Tylko W? Nie, nie, jak klasowo, to klasowo. Dlatego przełożyliśmy tę wycieczkę na wiosnę : )
     Czeka mnie kilka ważnych wydarzeń w najbliższym czasie. Oprócz wycieczki, o której juz wspomniałam, będą jeszcze 18 urodziny koleżanki. Jedziemy do Patki na przyszły weekend. Później pożegnalny grill dla koleżanki, która opuszcza nas trochę wcześniej, bo jedzie na wakacje do Afryki jeszcze przed zakończeniem roku. Potem występ na przeglądzie zespołów w Akademii Rycerskeij. No i na koniec klasowe ognisko na pożegnanie. Albo na dobry początek wakacji :> Ciekawe czy w międzyczasie pojawi się jeszcze coś nowego.
     Dziś na godzinie wychowawczej robiliśmy samoocenę. Wiecie jak to wygląda? Wyciągamy kartki, piszemy numerki z dziennika, oceniamy kolegów, od nagannej do wzorowej itd. Namówiłam kolegę żeby dał mi wzorowe, ja zamiast tego dałam mu dobre ;d Ale później pani przesadziła mnie do przodu za gadanie :c Kiedy przyszedł czas na podliczanie, kolega podszedł do tablicy i pisał w tabeli każdego po kolei. A jak mu się znudziło, to poszłam ja :p Do mnie nie zdążyliśmy dotrzeć, bo jestem ostatnia. Ale pewnie i tak będzie bdb. Mam przynajmniej taką nadzieję ;o
     A tak w ogóle.. wiecie co jest 12 czerwca? :D Oprócz tego że czwartek. Mistrzostwa Świata! Znaczy zaczynają się dopiero, wiadomo ;d Ale czekam na to bardziej niż na zakończenie roku szkolnego. A co jest najlepsze? FINAŁ PRZYPADA W MOJE URODZINY! :D Ach, cieszę się jak głupek xd Tylko że chciałam zrobić jakieś przyjęcie czy coś, ma przyjechać rodzina. Nikt w tym towarzystwie za piłką nożną nie przepada, ale mam nadzieję, że poświęcą się dla solenizantki i pooglądają ze mną. Albo prznajmniej nie będą przeszkadzać. W końcu to moje urodziny i mój telewizor! xd
     O, zapomniałabym. Ostatnio nasz szkolny Zespół Pieśni i Tańca Ludowego ,,Rolnik'' miał występ w parku, z okazji dnia dziecka. Sporo mam zdjęć z tego wydarzenia ; ) Coś jeszcze miałam.. ano tak, komunia. Całkiem niedawno, to znaczy prawie miesiąc temu, byłam u rodziny na Pierwszej Komunii Świętej mojej siostrzyczki, znaczy się kuzynki, ale i tak jest moją siostrzyczką :p Było, jak zwykle kiedy się widzimy, zabawnie, wesoło i ciekawie. Szkoda że to nie mogło trwać trochę dłużej ;c Stamtąd też przywiozłam kilka zdjęć. Pod spodem coś tam pokażę. A z wami dziewczęta, to jest Patka i Renia, musimy się spotkać na wakacje. Jakieś propozycje? : )

 
fotograf. Patulcia

wtorek, 18 marca 2014

Kiedy budzisz się ze snu są dwie możliwości: spać dalej i znów marzyć, albo wstać i te marzenia spełniać.

Lady Pank - Marchewkowe pole

W odpowiedzi na posty dziewczyn..


że niby Titanic :D
Elo laski! Jejku.. Miałam jechać do Legnicy żeby odwiedzić Agatę a tu dupa. Mam plan wpaść któregoś weekendu i oby tak też się stało. Jak mi mega szybko ferie przeleciały! Począwszy już od piątku! Wróciłam po szkole do domu, szybko się wykąpałam, wyszykowałam i pojechałam za Wrocław na studniówkę, której tak nie mogłam się doczekać. Nie będę dużo o tym pisać bo są jeszcze inne rzeczy o których chce Wam opowiedzieć, więc było całkiem fajnie, dobrze się bawiłam. Następne kilka dni spędziłam we Wrocławiu, spotkałam się z paczką znajomych z którymi byłam na wakacjach w Chorwacji, przyjechała do mnie Malwina i potem dołączyła do nas jeszcze Asia, bawiłam się z kuzynostwem, ogólnie bardzo sympatycznie spędzony czas. Kiedy wróciłam do domu to oczywiście pierwsze co to położyłam się spać a potem znów intensywny wieczór i kolejne dni. Byłam u Przemka, w końcu się spotkaliśmy i mogliśmy normalnie pogadać, przyjechała Domi na nockę, potem Patka, w między czasie pomagałam rodzicom i byłam u wujka niedaleko Świdnicy, w szkole na kursie carvingu, u Roksany, u dentysty, z Malwiną i Asią, na grillu, na ognisku, u Sławka, na zdjęciach.. Praktycznie przez cały czas coś się działo. Momentami niekoniecznie dobrego. Miałam trochę zmartwień, ale miejmy nadzieję że wszystko będzie już dobrze. Wróciłam do szkoły, pogoda nas dosyć rozpieszczała, wykorzystałam to oczywiście jeżdżąc na rowerze. Nie mam mobilizacji na naukę, cały czas żyję tylko 18-nastką, siłownią, pracą i wakacjami. Hyym.. już chyba taki ze mnie typ człowieka, nigdy nie byłam specjalnie ambitna jeśli chodzi o szkołę.
Jednak jeśli chce potem jakoś sobie poradzić za granicą to muszę specjalnie przyłożyć się do języków obcych, co jest moją kulą u nogi. Niedługo znów spróbuję z francuskim, mam chęci i chcę aby tym razem to dobrnęło znacznie dalej i wyżej. Trzymajcie za mnie kciuki! Podczas wolnego nie chodziłam na siłownie no bo jak, nie ma dojazdu, teraz gdy znów szkoła to spoko, jesteśmy z Malwiną regularne i zdeterminowane. Widzę już małe bo małe, ale efekty. Muszę tak dalej i na lato w końcu będę mieć upragnioną figurę. Jestem z siebie zadowolona i nie chwaląc się robię coraz większe postępy. Teraz to jest moim priorytetem, chcę osiągnąć swój cel za wszelką cenę, pokazać samej sobie że się uda. A prócz tego cieszyć się że w końcu mogę założyć ubrania, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej wyglądały na mnie tragicznie. Małymi krokami zbliża się półmetek. Mam mieszane uczucia i kompletnie nie wiem czego się spodziewać. Trochę niefajnie że nikt z mojej klasy nie idzie tylko ja, ale mimo to myślę że zabawa będzie przednia. 8 marca już nawet nie pamiętam jak spędziłam. Wiem tylko tyle że zjadłam kawałek murzynka (mam post od słodyczy i z tego powodu karne +7 dni) i że miałam korki z matmy, dostałam dwie czekolady, czekoladki i różę, bardzo się ucieszyłam. Tęsknie za Wami dziewczyny! W jeden z najbliższych ciepłych dni będziemy razem, czuję to! :)

słocia w lustrze w sklepie zawsze spoko

sobota, 8 marca 2014

Najpierw Cię ig­no­rują. Po­tem śmieją się z Ciebie. Następnie z Tobą walczą. Później wygrywasz.

Christina Perri - Human
 Cześć! Dzisiaj jest Dzień Kobiet, z tej okazji.. Życzę wam kochane, dużo zdrowia, szczęścia, przyjaźni na całe życie, pięknej miłość, żebyście zostały docenione i doceniły równie to co macie! Spełnienia wszystkich marzeń, pragnień, planów. Kocham was :* 
*o to mój prezent na Dzień Kobiet :)*


Chciałam opisać tu jakąś ciekawą sytuację z mojego życia, ale wychodzi na to że chyba ich nie mam lub nie pamiętam. Jak spędziłyście dzisiejszy dzień? 
Ja, jak w każdą sobotę.. zajęłam się porządkami. Potem miała czas dla siebie, nic szczególnego się nie działo. O 8 rano obudziła mnie rozmowa rodziców, Tata składał życzenia Mamie - oczywiście powinno to być naturalne, ale nie zawsze jest taki kochany, dlatego byłam dumna z niego i aż mi łezka się w oku zakręciła :) Mama otrzymała bombonierkę, z tego powodu, całą resztę dnia się uśmiechała. Dlatego dziś cieszę się szczególnie, nie zawsze mogę ją taką widzieć.
Wzięłam się dość późno za pisanie i raczej powinnam już iść spać.. mimo wszystko mam jeszcze siłę i postaram opowiedzieć coś jeszcze!

Ta piosenka idealnie opisuje to.. co tak naprawdę możemy jako ludzie. W duszy, myślach chcemy i robimy wiele.. niestety fizycznie, materialnie nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego po naszej myśli. Jesteśmy tylko ludźmi. Dzielimy się na kilka grup, ale to tylko marny podział w istocie, takich samych ludzi, równych. Równych sobie. Może emocjonalnie jesteśmy inni.. ktoś jest bardziej wrażliwy, a ktoś jest niesamowicie obojętny, myśląc że jest szczęśliwy.. ale to małe nieznaczne różnice. Dla których nie warto dyskryminować.. poniżać, ubliżać, zastraszać. Każdy z nas ma serce, kawał mięcha które "niestety czy stety" ma uczucia. Nawet te najzimniejsze. 

FERIE!


Jak szybko się zaczęły tak i skończyły, no cóż. W ich czasie nie zrobiłam wiele, odpoczywałam, spotkałam się ze znajomymi, jeździłam na rolkach, rowerze, pisałam przemówienie, spałam u Reni.Po odpoczynku, chyba jak każdemu, mi ciężko było się oswoić z podnoszeniem z łóżka przed 6 i z gwarem w szkole. Ale trzeba! już minął tydzień od tamtego czasu i dobrze go wspominam, myślę że Wy też! :) 

Krótko ale mam nadzieję, że nie najgorzej, teraz już na pewno muszę iść spać. Mam nadzieję że w najbliższym czasie uda na się spotkać dziewczyny :) Do zobaczenia! 

poniedziałek, 3 marca 2014

Człowiek, nawet jak jest z niego straszny cynik i sceptyk, zawsze ma głupie słabości, które zwykliśmy nazywać marzeniami czy też nadzieją.

Eminem feat. Rihanna - The Monster



     ,,Już dawno miałam coś tu napisać. Ale mam teraz mnóstwo na głowie, i tak mało czasu... Na szczęście to, nad czym pracowałam od kilku dni, skończyłam już wczoraj. Był to scenariusz rozprawy sądowej na WOS i dziś właśnie tę rozprawę przedstawialiśmy. Wszystko jest uwiecznione na filmiku, bo pani protokolantka, czyli Agata, miała za zadanie, zamiast pisać, nagrywać. Dałam jej do tego mój telefon, bo u mnie można filmować przez dwie godziny, a na jej aparacie tylko dziesięć minut ;p Oglądałam to już chyba z kilkanaście razy, i wciąż śmieję się tak samo xd Ja byłam adwokatem. W sumie, to chyba powinnam być sędzią, bo zdaje się, że lepiej bym to wszystko ogarnęła, niż Kuba. Wszyscy by dostali kary porządkowe, a co się będę ;D Mimo wszystko, cieszę się z tego, jak to wyszło. Sprawa jest dla nas wygrana, a oskarżony został uniewinniony. Ale chyba nie skończyłoby się to w taki sposób, gdyby nie dobra wola szanownej pani prokurator, która w gruncie rzeczy od początku była po naszej stronie. A z resztą, jak mogłabym przegrać rozprawę, którą sama od początku do końca wymyśliłam? xd
     Dziś była też godzina wychowawcza. Eh.. no nudno nie było, to na pewno. Otóż wczoraj, czyli w poniedziałek, całą naszą klasą postanowiliśmy nie iść na dwie ostatnie lekcje. Czyli mówiąc normalnie, zwialiśmy. Pomysł powstał po pierwszym WF'ie, a po drugim wszyscy mieliśmy się spotkać pod kasztanem (czyli przed szkołą). I tak też się stało, nikt nie robił problemów ani nikt się nie wyłamał. Bo też nikt nie nauczył się na sprawdzian, który miał być właśnie na tej lekcji, z której sobie uciekliśmy. Tylko że wszyscy poszli sobie do domu, a my z koleżanką tak nie do końca. No niby też poszłyśmy do niej do domu, z tym, że my musiałyśmy później do szkoły wrócić. Na tańce. W międzyczasie okazało się, że nasza wychowawczyni dzwoni do rodziców każdego, kto uciekł. Jak to dobrze, że jestem ostatnia w dzienniku! Zdążyłam uprzedzić swoją Babcię i wszystko jej wytłumaczyć, podczas kiedy moje koleżanki odbierały telefony od zawiedzionych rodziców ;D Poprosiłam Babcię, żeby powiedziała coś tam, że musiałam iść do lekarza, czy gdzieś indziej, kiedy odbierze telefon. Ale Babcia stwierdziła, że ma inny pomysł. "Ja nie będę kłamać. Ale też prawdy nie powiem. Nic nie powiem, bo po prostu nie odbiorę. Radź sobie sama." - właśnie to usłyszałam. haha, dziewczęta pozazdrościły mi Babci ;p niby wszystko w porządku, posiedziałyśmy trochę u Marysi. Ale w końcu nadeszła godzina 14.30 i trzeba było wracać, na tańce. Jak się okazało, nasza wychowawczyni była jeszcze w szkole. Koleżanka nam powiedziała, kiedy tylko przeszłyśmy przez bramę. Poszłyśmy za szkołę na ławeczki, posiedziałyśmy trochę i po prostu miałyśmy nadzieję, że w międzyczasie nasza pani opuści budynek. No niestety, nasze nadzieje na nic się zdały. Ale była już prawie piętnasta, a my musiałyśmy jakoś dostać się do sali gimnastycznej. Weszłyśmy do szkoły, powoli, cichutko.. i nagle usłyszałyśmy głos pani wychowawczyni. Nie, nie skierowany do nas. Na szczęście. Dobiegał on prawdopodobnie z kantorka, który był kilka kroków przed nami. Jeju.. chyba nigdy w życiu tak szybko nie wybiegłam ze szkoły. Koleżanka przede mną - w tył zwrot. Ja za nią. I migiem z powrotem na zewnątrz. Ledwo ominęłam dziewczynę, która szła za nami. Jakby gonił nas jakiś potwór haha xd No w sumie.. lubię naszą panią, ale czasami bywa straszna ;x Uciekłyśmy na palarnię i schowałyśmy się za drzewami. hahaha, cóż za przebiegłość xd Za chwilę koleżanka (ta, która szła za nami) wyjrzała przez okno i zawołała do nas, że droga już jest wolna.
     To jeszcze nie koniec tej ,,przygody'', bo mimo, że jakoś dostałyśmy się na salę, musiałyśmy potem iść na górę, do łazienki. A nasza ubikacja jest położona w taki sposób, że aby się tam dostać, trzeba przejść koło pokoju nauczycielskiego. Drzwi były tylko lekko uchylone, a nie całkiem otwarte, dlatego jakoś udało nam się przemknąć niezauważenie. Za pokojem nauczycielskim, na przeciwko łazienki, są drzwi gabinetu pani wicedyrektor. A kim jest pani wicedyrektor? Tak, tak.. to jednocześnie nasza wychowawczyni. Te były zamknięte, więc nie było problemu. Byłyśmy w tej ubikacji we trzy. Koleżanka niezamieszana w całą sprawę i my, dwie uciekinierki. Najpierw wyszła jedna, potem druga, na końcu ja. Właściwie to nie do końca wyszłam. Bo ledwo uchyliłam drzwi kabiny, a za na pół otwartymi drzwiami łazienki rozległ się znajomy głos. Nie pamiętam co dokładnie nasza pani wtedy mówiła, bo zdążyłyśmy z koleżanką tylko rzucić sobie wzajemnie zaskoczone spojrzenie i bez zastanowienia zrobiłyśmy to samo, czyli schowałyśmy się w swoich kabinach. Ja, jako że nie zdążyłam nawet do końca otworzyć drzwi, natychmiast zamknęłam je z powrotem, a za moment drzwi obok zatrzasnęły się za Marysią. Ola nie miała powodu, by uciekać czy się chować, dlatego też jak gdyby nigdy nic wyszła na zewnątrz. My byłyśmy tak cicho, jakby wcale nas tam nie było. Dzięki temu dokładnie słyszałyśmy to, co działo się na korytarzu. Ola została zatrzymana przez naszą panią i wypytana, czy nie ma nas na tańcach  i czy przypadkiem nas nie widziała. Oczywiście wszystkiemu zaprzeczyła, nie ma nas na tańcach, ona nic nie wie, dopiero co przyszła, nie widziała nas, a mnie to nawet nie zna. ha ;D Poczekałyśmy chwilę, aż wszystkie glosy ucichną, i kiedy tak się stało, koleżanka otworzyła swoje drzwi, wyszła i szybko stuknęła do moich, żebym ją wpuściła. Siedziałyśmy sobie razem jeszcze przez chwilę, a przez cały ten czas ona ledwo powstrzymywała się od śmiechu. Prawie się wydało, że tam jesteśmy! Na szczęście prawie... Później jakoś już wróciłyśmy na dół. Ale jakie to wszystko było stresujące ;c Jakby tego było mało, po tańcach spotkała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Ale tylko mnie. Wracałyśmy z koleżanką osobno, bo ona mieszka blisko szkoły a ja jeżdżę autobusem. I szłam sobie właśnie na przystanek, już spokojnie, na luzie, patrzę.. a na tym przystanku stoi moja wychowawczyni ;o Dobrze, że to jest po drugiej stronie ulicy. Szybko odwróciłam głowę, przyspieszyłam kroku i zamiast skręcić na pasy, poszłam prosto, w stronę domu koleżanki. Tak, żeby jak najszybciej zniknąć z pola widzenia ;p A do domu wróciłam po prostu następnym autobusem.
     Zaczęłam tę opowieść od godziny wychowawczej, prawda? No to już dokańczam. Na lekcji z naszą panią przeprosiliśmy ją i wręczyliśmy jej kwiatka. To nie był mój pomysł, ale przyznaję, że dobry ; ) A wychowawczyni tylko wspomniała o tej naszej ucieczce, natomiast głównie poruszanym tematem był niedawny wybryk chłopców. Nic dziwnego, bo narozrabiali o wiele bardziej niż my ;d''


     Oto jest treść posta, którego zaczęłam pisać 04.02.2014r. Miałam go wtedy dokończyć i dodać następnego dnia, ale coś nie wyszło, a ja tak odkładałam, odwlekałam.. aż do dziś ; ) Sporo się wydarzyło od tego czasu, jest bardzo wiele spraw do opisania. To i tak już jest długie, więc nie będę się tu jeszcze rozpisywać na temat ostatnich wydarzeń. Zwłaszcza, że chcę opowiedzieć całe ferie. A opowiadać jest co ;p Postaram się w najbliższym czasie coś napisać. Renia, żono moja, serce moje, musimy w końcu pogadać, bo bardzo długo się nie widziałyśmy. Pati, druga żono, serce moje, z Tobą też ;D

sobota, 1 lutego 2014

Czasu nie cofniesz, ani nie kupisz, ale możesz wykorzystać go najlepiej jak potrafisz.

Heeej! Jak fajnie że jesteśmy tu aktywne już trzy! Najwyższy czas zacząć pisać to wspólne opowiadanie. Co tydzień będziemy dodawały kolejną część. To chyba dobry czas? Czyli każda z nas będzie miała trzy tygodnie na napisanie. Akurat zbliżają się ferie więc będzie trochę więcej wolnego czasu (oby). Jej! Nie mogę się już doczekać 14 lutego! Wybieram się na studniówkę. A potem upragnione ferie! Ale puki co jesteśmy w szkole, muszę teraz się na tym skupić, mam sporo nieobecności na nowy semestr więc koniec olewania sobie wszystkiego. W zeszłą sobotę byłam na 18-nastce. Świetna impreza, super się bawiłam. Fajnie że mogłam się spotkać z wieloma osobami z którymi dawno się nie widziałam, potańczyć i w ogólnie spędzić w takim towarzystwie czas. Życie w ciągłym biegu jest mega męczące. Czas zastopować.. Tak, zawsze to powtarzam. Nie mam pojęcia jak wszystko ze sobą pogodzić. Szkołę, obowiązki, rodzinę, przyjaciół, siłownie, spanie.. już nie wspominając o chwili dla samego siebie, jakaś książka czy coś. Na nic nie mam już siły. To nie tak że ja nie chce, bo chce i to bardzo, staram się być wszędzie, robić co trzeba. Przepraszam Patrycja że tak trudno mi znaleźć dla Ciebie czas. Szkoda że człowiek nie może się rozdwoić, albo roztroić.. 


18-nastka Sławka, od lewej Kasia, Sylwia, ja i Angelika
Z Klaudią 'w szkole' 
 A tu coś z całkiem niedawna, Sławo, Łukasz, Angela, Karol i ja

środa, 29 stycznia 2014

Oddech weź, już najgorsze jest za Tobą,w końcu gdzieś będzie lepiej, daję słowo.


C
ześć! Tylko ja tu zalegam z postami, no ale, brak czasu! Powinnam siedzieć przy historii, ale postanowiłam trochę odpocząć i w końcu zabrać się za coś tutaj. Zacznę od dzisiejszego dnia :d Coś czuję że bierze mnie grypa żołądkowa, dzisiaj zostałam w domu, spędziłam ten czas na Szklarkach w większości. Fabian, syn mojego brata, skończył dziś 8 lat! Wyprawiliśmy mu małe urodziny, był tort, gofry, Pikolo - obowiązkowo :) jeżeli chodzi o sam dzień, był okej, jak zawsze!
W obecnej chwili trochę marznę w pokoju i staram się jakoś logicznie układać zdania, nie wiem do końca o czym mogę jeszcze napisać. o! Już wiem, Szymon! Szymon, to trzeci z kolei syn mojego cudownego brata, niesamowite dziecko, doprowadza mnie do szału, ale szału radości, szczęścia. Tak, chociaż na moment jest niesamowity, kocham go najmocniej! Chciała bym poświęcić mu każdą chwilę, jest tego wart, 18, lutego skończy rok! To tyle na dzisiaj, jutro czeka mnie długi dzień, kartkówka z historii, sprawdzian z fizyki i kartkówka z angielskiego. Trzymajcie kciuki! Buziaki :*



Piękne pozdrowionka z przed chwili!

czwartek, 23 stycznia 2014

Czasami zastanawiam się czemu to zawsze ja muszę być tą najgorszą.


Po samym tytule można się domyśleć że to raczej nie będzie entuzjastyczny wpis. Przepraszam, ale dziś miałam trochę dołujący dzień. Więc nieco poużalam się nad sobą. Jestem z natury osobą, która zawsze miała problem z dowartościowywaniem się. Jeśli zdarza się sytuacja, która mnie dotknie od środka, a jeszcze kiedy podwoi się czy potroi, to nie dziwne że od razu się rozklejam i nie potrafię zapanować nad ciskającymi się łzami. Na szczęście nauczyłam sobie w miarę z tym radzić, zazwyczaj pomartwię się dzień czy dwa i potem staram się po prostu zapomnieć. Nie chce żeby takie rzeczy psuły mi dobry nastrój. Wiem że nie jestem idealna, że popełniam dużo błędów, ale to co innego jak ktoś lub coś Ci o tym powie. Przestroga na przyszłość, po prostu nie rób zdjęć. Jak to było w jakimś czytaniu.. Jeśli ręka namawia Cię do grzechu to obetnij ją. Interpretacja do sytuacji.. Jeśli korci Cię obfotografowanie wszystkiego dokoła i chcesz się z kimś tym podzielić to rozwal natychmiast aparat. Myślałam że po tylu latach idzie się do tego przyzwyczaić. Tak, źle zrobiłam. Ale nie poczułam się jakby chodziło rzeczywiście o to co tam jest pokazane tylko że chcesz mi powiedzieć że nie umiem tego dobrze robić (zdjęć) i że nie mam tego nigdzie dawać bo się mnie wstydzisz. Czytając to można rzeczywiście stwierdzić że nie mam w sobie wigoru, ale jeśli ktoś spędza ze mną chociaż chwilę czasu to myślę że by na to zaprzeczył. Ja osobiście tak się nie czuję. Wiadomo, czasami jest się niewyspanym, przygnębionym, chorym czy nieoswojonym w danym towarzystwie, ale na co dzień zazwyczaj żyję. Jeśli ma się w szkole kuzynkę, przyjaciółki i taką klasę to nie może być inaczej. Nie mam pojęcia dlaczego ktoś tak stwierdził. Na jakiej podstawie.. Zastanawiam się już dłuższą chwilę i nie potrafię tego uzasadnić. Może i ma rację, może z boku wygląda to inaczej, nie wiem, nie widzę siebie z boku. Po ciężkim dniu wracasz do domu, spotykasz się z rodziną. Jest wesoło, wspominacie z dziadkami Wasze dzieciństwo, ktoś musi popsuć tą chwilę zaczynając wywlekać brudy przeszłości, to nie pomaga dla Waszej wiadomości. Ale te wszystkie osądy ludzi to nic. Najgorzej jak czujesz że zawiodłeś sam siebie. Chciałeś pokazać że Cię na to stać a wyszło jak zwykle. Znowu radykalnie zmienia się Twoje wyobrażenie swojego przyszłego życia. Masz wątpliwości i czujesz że jesteś do niczego we wszystkim. Czego się nie dotkniesz, czego nie spróbujesz okazuje się porażką. Może to i tylko głupie wyniki testu, którymi nikt normalny by się nie przejmował, ważne aby znać, ale tu nie o to chodzi, miałeś ukryte nadzieje, starałeś się, w pewnym sensie kochasz to, zależy Ci, a tu nagle tracisz wszystko, tą całą motywację i chęć uśmiechania się non stop. Jeśli nie potrafię nad tym zapanować to nie poradzę sobie w tym zawodzie. Już kompletnie nie wiem co robić i teraz i potem. Nie takie proste jest sobie obrać jakiś cel. Docierasz prawie do mety i teraz zawracasz z powrotem. Chyba że się weźmiesz w garść. Powiedz "damy radę" i idź do przodu. Nigdy nie zapomnij podziękować osobą, które potrafiły Cię wesprzeć kiedy tego potrzebowałeś. Tymbark na dziś: Wszystko jest możliwe! 

W takich dniach jak ten dobrze jest usłyszeć coś podtrzymującego na duchu. 
Myślę że taki napis na ścianę (mówiłam ostatnio że jakieś chce sobie napisać) jest trafem w dziesiątkę! 

środa, 22 stycznia 2014

''Poza tym, jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada cicho na dnie serca, jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."

Eric Clapton - Tears in Heaven

 
 
     Co za zakręcony dzień! Dopiero teraz mam czas, żeby usiąść, włączyć komputer i napisać cokolwiek. Jest już późno, to prawda, ale mogę sobie dzisiaj pozwolić na takie długie siedzenie, bo jutro idziemy do szkoły na trzecią lekcję huhu :D Jestem już zdrowsiejsza i w ogóle jest coraz lepiej. Nawet gardło mnie nie boli, a to przecież mój ciągły problem ;p Te lekarstwa muszą być naprawdę dobre, skoro mi pomagają. Sądziłam, że przy moim "dbaniu o zdrowie", to nic nie będzie w stanie zadziałać xd Całe przerwy spędzam na dworze, ostatnio nawet wyszłam między jednym WF'em, a drugim. Czyli w stroju. W dodatku padał deszcz i było zimno. Ale już się przyzwyczaiłam, więc w szkole na przerwie nie zostanę, zwłaszcza jeśli ktoś, albo coś:D ciągnie mnie na zewnątrz.
     Jutro będzie ostatnia lekcja z naszą panią od przedmiotów zawodowych. Jest to też jednocześnie nasza wychowawczyni. W drugim półroczu też będą przedmioty zawodowe, ale już inne i z innymi nauczycielami. Jedyna lekcja z naszą panią, to będzie godzina wychowawcza. Dlatego postanowiliśmy, że wręczymy pani drobny upominek, tak na zakończenie wspólnej nauki. Oczywiście to ja jestem za to wszystko odpowiedzialna, bo w końcu przewodnicząca xd Ale nie narzekam, lubię się zajmować takimi rzeczami i nie oddałabym tego nikomu ;p No więc dziś chodziłam sobie po galerii i kupiłam, co trzeba. Od dawna już wiedziałam co mam kupić. Nie lubię nic wybierać ani podejmować decyzji na ostatnią chwilę. Ciekaawe jak ja się z tym jutro zabiorę.. oby autobus nie był zatłoczony. A najlepiej niech będzie pusty ;D
     Dziś zrobiłam też takie trochę wejście smoka na drugą lekcję. Bo pierwsza to religia, a ja (jak to zwykle bywa) ominęłam ją, i pojechałam od razu na drugą. Ale też się spóźniłam xd Na szczęście nie sama, bo w autobusie spotkałam Anię, a zawsze razem to jakoś raźniej haha ;d Zaraz po wejściu do klasy usłyszałam, jaka to ja jestem mała.. no dzięki że mi mówisz, nie wiedziałam ;> Potem pani wyjątkowo często mnie upominała za gadanie. To znaczy, zawsze to robi, ale dzisiaj jakoś tak bardziej. A to przecież nie ja! To jest.. nie tylko ja! :D Potem była matematyka, dalej polski. A ja na tych dwóch lekcjach myślałam nad organizacją tego naszego przedstawienia na WOS, czyli rozprawy sądowej. Każdy ma jakąś rolę. Znaczy się teraz każdy już ją ma ;p Bo najpierw musiałam to trochę pozmieniać, pokombinować.. a poza tym nasz oskarżony po usłyszeniu oskarżenia się wycofał. Przerosło to chłopaka ;D Dlatego musiałam znaleźć kogoś innego. No ale najważniejsze, że to już jest zrobione. Teraz tylko cała reszta ;/
     Potem był niemiecki i muszę przyznać, że było wyjątkowo spokojnie. Nie odbijało jak zwykle ;p Tylko trochę się pośmialiśmy, ale właśnie za to lubię niemiecki. Nie jest sztywno jak na innych lekcjach. A z niemca oceny mamy najlepsze. Przypadek? Nie sądzę xd Na angielskim pani rozdawała sprawdziany, oczywiście już sprawdzone. Nie omieszkam się pochwalić, że dostałam 5 :p Na WF'ie okazało się, że gramy w nogę. Niby faajnie, bo przecież ja bardzo lubię piłkę nożną. Ale z moją klasą w nogę grać się nie da. I już. Owszem, byłoby w porządku, gdyby dziewczyny grały na dziewczyny, a chłopaki między sobą. Ale kiedy składy są mieszane, gra nie ma sensu, bo chłopcy nie uważają co robią i zamiast podawać do siebie piłkę, kopią gdzie popadnie. Podczas kiedy dziewczyny tylko patrzą żeby nie oberwać i robią uniki xd Pod koniec i tak wszystkie zeszłyśmy z boiska, na ławeczkę ; ) haha, a na samym początku koleżanka tak mnie sfaulowała, że aż tam usiadłam pod tymi drabinkami xd Trochę na nią naskoczyłam, ale myślę, że nie będzie mi miała tego za złe. Znaczy mam nadzieję. Bo chyba faktycznie trochę przesadziłam z tym ''po****ło cie?!''.
     Po lekcjach, jak zawsze w środy, poszłyśmy z koleżanką na tańce. Takie nasze, szkolne. Musimy teraz dużo ćwiczyć, bo niedługo występ. Ach, przypomniało mi się, że jutro będę musiała powiedzieć nowemu oskarżonemu, o co tak właściwie jest oskarżony. Ciekawa jestem jak to przyjmie ;D Trochę za wami tęsknię, za Tobą Renia, i za Tobą Pati.. zobaczmy się niedługo, najwyższy czas C:


niedziela, 19 stycznia 2014

Ludzie wierzą, że aby odnieść sukces trzeba wstać wcześnie rano, otóż nie, trzeba wstać w dobrym humorze!


Hyym. Widzę że w dalszym ciągu nie za bardzo tu zaglądacie, szkoda. Aga widzę że dałaś te poprawki o których była mowa, dziękuję. Mogłaś od razu coś napisać, ale spoko, następnym razem. Nie wiem czy zauważyliście pojawiła się nowa zakładka "Opowiadanie". Niebawem pewnie zaczniemy je wspólnie pisać. Tak się zastanawiałam.. Czy w ogóle jest sens to dalej ciągnąć w trzy skoro tylko ja się w to tak na prawdę angażuję. Jeśli nie chcecie to zrozumiem, albo nie macie czasu czy cokolwiek. Będę bloga prowadzić sama, a Wy jeśli tylko będziecie chciały wszystko jest do Waszej dyspozycji, tak jak teraz. W tej kwestii nic się nie zmieni. Możecie mi też przesłać gotowe rozdziały opowieści a ja je będę tu wstawiać w Waszym imieniu. Tylko to się zmieni że będę po prostu więcej pisać, więcej o moim życiu, o sobie. Nie czekając na post zwrotny od Was. Przemyślcie to i dajcie mi znać. Co u Was słychać? Mi jednak trochę się pozmieniały plany, ale i tak fajnie to wyszło. Mam już płyty w swoim posiadaniu, dodatkowo zaszły pewne zmiany w moim pokoju. Mianowicie mam nowe łóżko, takie jakie od dawna chciałam. Cierpliwość jednak się opłaciła. Na ścianach rozmieściłam trochę inaczej rzeczy tak żeby wszystko się zmieściło, nawet antyrama którą dostałam na urodziny w tamtym roku w końcu zawisła wśród innych obrazków i zdjęć! Może niebawem zdradzę Wam jak to wszystko wygląda, no chyba że to Was nieciekawi. Na dniach mam plan jeszcze napisać na ścianach kilka cytatów. Co o tym myślicie? Fajny pomysł? Dobra będę kończyć bo jak ja się rozgadam to końca nie widać a jutro muszę mieć siłę na cały dzień bo rano szkoła potem siłownia więc trzeba się wyspać. Dziewczyny bardzo za Wami tęsknię! Trzymajcie się wszyscy!

 tutaj kilka instagramowych zdjęć, jak coś to znajdziecie mnie pod nickiem @reniik
dziewczyny też mają insta, może później go Wam podadzą :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Chociaż daleko jestem, to daję słowo, myślami, pamiętaj, zawsze gdzieś obok.

Smutno tu wracać gdy widzę że wszystko jest po staremu. Nikt nic nie pisze, nikt nic nie czyta.. Dziewczyny! Czas się wziąć w garść. Pamiętacie co mówiłyśmy jak widziałyśmy się razem na urodzinach Patrycji? Nic nie mówmy, po prostu zróbmy. Bardzo za Wami tęsknie, ciekawe co teraz robicie. Eh, co za pytanie, pewnie śpicie. To tylko ja tak późno chodzę spać bo myśli o tej porze nie dają mi spokoju. Jak minął Wam dzień? Mi dosyć ciężko. Mam dość już szkoły. Ten tydzień był strasznie męczący. Musiałam nadrobić dużo zaległości z miesiąca bo byłam na praktyce i nie było mnie w szkole. Na domiar złego lada dzień wystawiane ocen. Totalny wyścig z czasem. Teraz gdy już najgorsze za mną mam w końcu czas pomyśleć o przyjemniejszych rzeczach i postanowieniach. Jutro po szkole wybieram się z koleżankami na basen, mamy zamiar też zapisać się na siłownię. W sobotę jedziemy na lodowisko, niedaleko jest centrum handlowe więc po buty sportowe i zaczynamy! Pati, tego dnia też odbiorę z empika nasze płyty. Nie wiem czy wiecie kolejną naszą wspólną rzeczą jest to że wszystkie jesteśmy fankami One Direction. A Wy? Jaką muzykę lubicie? Podzielcie się w komentarzach, chętnie posłucham też Waszych propozycji. Oprócz chłopaków słucham też innych zespołów i wokalistów, na górze jedna z lubianych prze ze mnie piosenek, wprowadza w świetny nastrój. Miłego do zobaczenia wkrótce! :)