Elo laski! Jejku.. Miałam jechać do Legnicy żeby odwiedzić Agatę a tu dupa. Mam plan wpaść któregoś weekendu i oby tak też się stało. Jak mi mega szybko ferie przeleciały! Począwszy już od piątku! Wróciłam po szkole do domu, szybko się wykąpałam, wyszykowałam i pojechałam za Wrocław na studniówkę, której tak nie mogłam się doczekać. Nie będę dużo o tym pisać bo są jeszcze inne rzeczy o których chce Wam opowiedzieć, więc było całkiem fajnie, dobrze się bawiłam. Następne kilka dni spędziłam we Wrocławiu, spotkałam się z paczką znajomych z którymi byłam na wakacjach w Chorwacji, przyjechała do mnie Malwina i potem dołączyła do nas jeszcze Asia, bawiłam się z kuzynostwem, ogólnie bardzo sympatycznie spędzony czas. Kiedy wróciłam do domu to oczywiście pierwsze co to położyłam się spać a potem znów intensywny wieczór i kolejne dni. Byłam u Przemka, w końcu się spotkaliśmy i mogliśmy normalnie pogadać, przyjechała Domi na nockę, potem Patka, w między czasie pomagałam rodzicom i byłam u wujka niedaleko Świdnicy, w szkole na kursie carvingu, u Roksany, u dentysty, z Malwiną i Asią, na grillu, na ognisku, u Sławka, na zdjęciach.. Praktycznie przez cały czas coś się działo. Momentami niekoniecznie dobrego. Miałam trochę zmartwień, ale miejmy nadzieję że wszystko będzie już dobrze. Wróciłam do szkoły, pogoda nas dosyć rozpieszczała, wykorzystałam to oczywiście jeżdżąc na rowerze. Nie mam mobilizacji na naukę, cały czas żyję tylko 18-nastką, siłownią, pracą i wakacjami. Hyym.. już chyba taki ze mnie typ człowieka, nigdy nie byłam specjalnie ambitna jeśli chodzi o szkołę.
Jednak jeśli chce potem jakoś sobie poradzić za granicą to muszę specjalnie przyłożyć się do języków obcych, co jest moją kulą u nogi. Niedługo znów spróbuję z francuskim, mam chęci i chcę aby tym razem to dobrnęło znacznie dalej i wyżej. Trzymajcie za mnie kciuki! Podczas wolnego nie chodziłam na siłownie no bo jak, nie ma dojazdu, teraz gdy znów szkoła to spoko, jesteśmy z Malwiną regularne i zdeterminowane. Widzę już małe bo małe, ale efekty. Muszę tak dalej i na lato w końcu będę mieć upragnioną figurę. Jestem z siebie zadowolona i nie chwaląc się robię coraz większe postępy.
Teraz to jest moim priorytetem, chcę osiągnąć swój cel za wszelką cenę, pokazać samej sobie że się uda. A prócz tego cieszyć się że w końcu mogę założyć ubrania, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej wyglądały na mnie tragicznie. Małymi krokami zbliża się półmetek. Mam mieszane uczucia i kompletnie nie wiem czego się spodziewać. Trochę niefajnie że nikt z mojej klasy nie idzie tylko ja, ale mimo to myślę że zabawa będzie przednia. 8 marca już nawet nie pamiętam jak spędziłam. Wiem tylko tyle że zjadłam kawałek murzynka (mam post od słodyczy i z tego powodu karne +7 dni) i że miałam korki z matmy, dostałam dwie czekolady, czekoladki i różę, bardzo się ucieszyłam. Tęsknie za Wami dziewczyny! W jeden z najbliższych ciepłych dni będziemy razem, czuję to! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz